Lokalizacja: Strona główna >> Marek Grechuta >> Grechuta - wiele osób w jednym ciele
Grechuta - wiele osób w jednym ciele
Wraz z olbrzymim sukcesem „Lokomotywy” zakończył się etap kształtowania artystycznej osobowości, najbardziej ekscytujący i nowatorski w karierze artysty. Rozpiętość stylistyczna i tematyczna twórczych posunięć Grechuty, jego unikatowość w skali światowej już wtedy zapewniły mu trwałe miejsce w historii polskiej muzyki popularnej, która dzięki takim jednostkom jak on daleko wykroczyła poza ramy muzyki rozrywkowej i stała się przedmiotem dogłębnych analiz.
Kolejne wydawnictwa fonograficzne trzymały wysoki poziom, do którego nasz bohater zdążył przyzwyczaić swoją publiczność, ale stanowiły już tylko - i aż jednocześnie – błyskotliwą wariację na temat poprzednich płyt. W „Pieśniach do słów Tadeusza Nowaka” wracał Grechuta-romantyk, choć śpiewający bardziej melancholijnie i gorzko, na co zapewne wpływ miały doświadczenia życiowe, o które wzbogacił się na przestrzeni lat, cykl „Śpiewające obrazy” pokazywał Grechutę-konesera sztuki (sam należał do utalentowanych malarzy, wielokrotnie wystawiał swoje dzieła w kraju i za granicą), cykl erotyków Leśmiana „W malinowym chruśniaku”, nagrany wspólnie z Krystyną Jandą przedstawiał artystę po raz kolejny jako niezrównanego interpretatora zaangażowanej poezji miłosnej (czemu kiedyś już dał wyraz w piosence „W dzikie wino zaplątani”). Płyty z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych – „Wiosna, ach to Ty”, „Krajobraz pełen nadziei” i „Piosenki dla dzieci i rodziców” były zbiorami piosenek chwalących uroki życia, z Grechutą dojrzałym, pogodzonym ze sobą i światem, szczęśliwym i kontemplującym własne szczęście w domowym zaciszu. Dwa ostatnie albumy – „Dziesięć ważnych słów” i „Niezwykłe miejsca” znów były połączonymi tematycznie cyklami, udanymi, choć nie wnosiły już nowej jakości do jego artystycznego curriculum vitae.
Mimo, że od kilku lat Marek Grechuta nie pojawiał się w miejscach publicznych, liczba wielbicieli jego talentu stale wzrastała, także wśród przedstawicieli młodego pokolenia. Bodaj najbardziej okazałym hołdem złożonym jego osobie był koncert „Świat w obłokach” na Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu w 2006 roku. Artyści różnych pokoleń wykonali jego piosenki dopasowując je do swoich stylistyk, z różnym skutkiem (wspaniałe interpretacje „Motorka” Grzegorza Turnaua, „Kantaty” Zbigniewa Wodeckiego, „Hop-szklankę piwa” Maryli Rodowicz, „Gaju” duetu Turnau - Anna Maria Jopek i koszmarne „Wesele” Zakopower, „Będziesz moją panią” nie pamiętającego tekstu Piaska, czy „Nie dokazuj” Krzysztofa Kiljańskiego), ale wszystkie wykonania stanowiły symboliczny ukłon w stronę człowieka, który zapisał się złotymi zgłoskami w historii polskiej kultury. Człowieka, który ze względu na ciągle pogarszający się stan zdrowia nie był w stanie nawet przyjechać do Opola (zastępowała go żona). Cztery miesiące później odszedł. Na zawsze.
Nikt nie ma wątpliwości, że Marka Grechuty nie da się zastąpić. Bo, jak kiedyś powiedział Piotr Skrzynecki, to „najgenialniejszy artysta w tym kraju”. Chyba nieprędko to się zmieni…
Tagi: kompozytorzy, muzyka